Deficyt sektora finansów publicznych. Nie 20 mld, tylko 80 mld.

Deficyt budżetowy po sierpniu to tylko 20,9 mld PLN ! A po lipcu wynosił 21,125 mld PLN. Czyli w sierpniu była nadwyżka, hip hip hurra ! Takie 20 mld PLN to już prawie tyle co nic. To ledwie 1,4% PKB. Byłoby naprawdę pięknie gdyby dziś tyle wynosił CAŁY deficyt sektora finansów publicznych. Niestety tak nie jest. Od paru lat część dziury, którą się księguje poza budżetem jest mniej więcej tak samo wielka, co ta w budżecie. Ten "eksport" deficytu poza budżet (ZUS, NFZ, samorządy), a następnie mamienie ludzi wizją faktycznie niewielkiego deficytu budżetowego i nie dodawanie niczego na temat tego, co zostaje poza budżetem jest moim zdaniem jednym z większych osiągnięć marketingowych obecnego ministra finansów. Przed nim nikt tak nie robił.

Jednak cały deficyt w polskich finansach publicznych w 2011 jest i będzie znacznie większy. Wiceminister finansów powiedział dziś, że może uda się zejść z nim poniżej 5,6% PKB. Okej, niech będzie 5,5% PKB. PKB to dzisiaj 1466 mld PLN. 5,5% od tego to 80,6 mld PLN. A na koniec roku wartość PKB będzie przecież na pewno większa. Możliwe, że przekroczy 1500 mld PLN.

Czyli faktyczna dziura w polskich finansach przekroczy w 2011 80 mld PLN. I to jest istotne, a 20 mld dziury w budżecie po sierpniu jest zdecydowanie mniej istotne.

Wiceminister Radziwiłł powiedział dziś jeszcze jedną ciekawą rzecz. Jego zdaniem relacja dług publiczny/PKB na koniec 2011 spadnie poniżej 52,9% ( tyle było na koniec 2010 ). Przy superoptymistycznym założeniu, że PKB w drugiej połowie roku będzie rosło tak samo szybko co w pierwszej i na koniec roku sięgnie 1520 mld PLN, 52,9% od tego wyniesie 804 mld PLN. Niedawno wyliczałem, że dług już teraz może być w okolicach 800 mld PLN. To, co mówi minister oznacza więc, że Polska od teraz do końca roku nie zadłuży się już więcej. Nie twierdzę, że to niemożliwe. Potrzeby pożyczkowe są na ten rok zaspokojone prawie w 100%, złoty może się przecież umocnić, po drodze będzie troche wykupów zapadających obligacji, co dług będzie zmniejszać. Samorządy mogą zacisnąć pasa i pohamować się z inwestycjami. Wszystko jest do zrobienia, czemu nie

Obserwacja kolejnych raportów MF i GUS o poziomie długu będzie z pewnością do końca roku czynnością fascynującą. Kto wie, może najgorzej było w sierpniu, a teraz już będzie tylko lepiej. MF twierdzi, że tak :)

31 sierpnia 2011

Początek sesji może być remisowy. Kontrakt na S&P500 o 17:30 miał wartość 1207,45, teraz ma wartość 1208,45, co oznacza wzrost o 0,08%. Kontrakty europejskie są blisko zera ( od -0,03% do 0,37% )

WIG20 jest o 16 punktów od szczytu z 17 sierpnia 2407 pkt. Jego przebicie stanowiłoby sygnał kupna. Taki sygnał wygenerował wczoraj indeks S&P500 wyraźnie wychodząc ponad 1208 pkt.


Dziś ostatni dzień publikowania wyników finansowych za drugi kwartał. Do tej pory wyniki pokazało około 150 spółek, dzisiaj dojdą sprawozdania od kolejnych 300.Wszystkie są tutaj

Po wczorajszych fatalnych danych o nastrojach konsumentów w USA dziś czas na kolejne fatalne dane z USA, czyli Chicago PMI o 15:45 ( aktywność w przemyśle w okręgu Chicago, na pewno będzie spadek )

Poza tym sprzedaż detaliczna z Niemiec wyszła na zero, a miała spaść o 1,5%, więc dane są lepsze od oczekiwań. O 14:15 raport ADP o zmianie zatrudnienia w USA w sierpniu.

Ogłoszenie QE3 na najbliższym posiedzeniu FED jest coraz bardziej prawdopodobne. Zakłada to już Goldman Sachs, nadzieje na to dają też minutki z ostatniego posiedzenia FED. Jest pod co grać.

Jest pomysł, żeby pieniądze z funduszu ratunkowego mogły ratować nie tylko państwa, ale i banki.


Anti ma list intencyjny z Calatrava Capital w sprawie połączenia się z inną firmą z branży dewelopersko-budowlanej. Termin zakończenia negocjacji to 30 września. Jednocześnie Anti przesuwa do 30 września termin wykupu obligacji za 2,835 mln PLN.

Komputronik chce płacić dywidendę. WZA 26 września ma uchwalić 0,12 PLN dywidendy na akcję. Dzień dywidendy 5 października, wypłata 15 listopada. Stopa dywidendy 2,52%

Dziś ostatni dzień miesiąca. W takim dniu rynek podobno rzadko kiedy spada. 

W Hiszpanii dziś festiwal Tomatina.

Łukaszenka bankrutuje


Wygląda na to, że Łukaszenka już niedługo straci realną władzę. Nie wiadomo tylko, czy na rzecz Rosji, czy w ramach rewolucji. Wiadomo natomiast, że Łukaszence szybko kończą się pieniądze. Oto przegląd sytuacji:

Rezerwy walutowe Białorusi od stycznia do czerwca stopniały o ponad 28% z 5 mld USD do 3,59 mld USD.Można się tego doczytać w tym, bardzo ciekawym opracowaniu Ośrodka Studiów Wschodnich.

Już w 2010 deficyt na rachunku obrotów bieżących Białorusi wynosił 16% PKB. Taki deficyt oznacza m.in. znaczącą przewagę importu na eksportem, czyli wypływ dolarów z kraju ( bo za import do Białorusi nie płaci się przecież rublami białoruskimi )

Brak dolarów w białoruskiej gospodarce powoduje, że białoruskim firmom rosną długi zagraniczne. Rosną też szybko zatory płatnicze pomiędzy firmami, co utrudnia produkcję. Państwowy dług publiczny ma wzrosnąć w tym roku do ponad 70% PKB. Banki komercyjne wprowadziły w sierpniu ograniczenia w płatnościach dolarowych dokonywanych kartami kredytowymi ( czyli nawet białoruskie szychy mają już problem, bo nikt „ z ulicy” zapewne nie ma tam konta dolarowego z kartą kredytową. Czyli już także przydupasy Łukaszenki mają na co narzekać )
Najwyraźniej pojawiły się już plotki o zamrażaniu przez rząd depozytów ludności w bankach, bo Łukaszenka kilka dni temu kategorycznie zaprzeczał że to zrobi

W związku z tym, że nie ma dolarów, to nie ma jak kupować towarów z zagranicy, więc jest ich coraz mniej. Siłą rzeczy więc to co jest musi drożeć. Inflacja od początku roku to już ponad 45%. Co gorsze Łukaszenka zapowiedział, że nie wycofa się z indeksowania płac i emerytur o inflację właśnie. Każdy wzrost cen powoduje więc wzrost płac. Ludzie więc nominalnie ciągle mają coraz więcej pieniędzy. Ale skoro firmy nie dostarczają na rynek więcej towarów ( bo nie ma dolarów i rosną zatory płatnicze ) to kolejne podwyżki płac tylko potęgują inflację. Spirala się nakręca.
Białoruś próbowała już dewaluować rubla. W maju zdewaluowanogo aż o 56% z dnia na dzień. Taka dewaluacja powoduje, że eksport staje się bardziej opłacalny, więc jest szansa na zarobienie trochę nowych dolarów za granicą. Ale najwyraźniej to nie podziałało, bo rezerwy walutowe nie wzrosły, natomiast z drugiej strony oczywiście taka dewaluacja dodatkowo podpompowała inflację.
Bank centralny właśnie ogłosił już ósmą w tym roku podwyżkę stóp procentowych. Główna wynosi teraz 27%, na początku roku wynosiła tylko 10,5%. W normalnych gospodarkach stopy oczywiście podnosi się też po to, żeby walczyć z inflacją. Tylko, że na Białorusi gospodarka jest już o krok od hiperinflacji. Już nawet minister gospodarki jawnie narzeka, że nie da się przewidzieć tego jaka będzie inflacja, bo Białoruś nie ma uwolnionego, płynnego kursu walutowego. A w takich warunkach w ogóle nie da się niczego przewidzieć.

Łukaszenka ma więc trzy wyjścia. Może zliberalizować gospodarkę i przejść na kapitalizm, ale pierwszy przejaw liberalizacji wywoła rewolucję, w wyniku której zostanie w wersji łagodnej wypędzony, a w drastycznej zabity. Czyli to odpada. Może brnąć dalej, grac na czas i liczyć na cud, ale tutaj możliwości też chyba się kończą. Royal Bank of Scotland właśnie wycofał się z poszukiwania kupców na białoruskie obligacje za granicą. Generalnie podmiotów na świecie, które chcą mieć z Łukaszenką cokolwiek wspólnego jest coraz mniej. Została tylko Rosja. I to jest wyjście trzecie. Można finansować kraj pieniędzmi z Rosji. Rosjanie chętnie pożyczą. Ale mają warunek. Prywatyzacja i w jej efekcie przejęcie wszystkiego co się da na Białorusi, ze szczególnym uwzględnieniem infrastruktury energetycznej. To też Łukaszence nie pasuje, bo bez tych kilkunastu największych firm władza Łukaszenki straci materialne, finansowe podstawy, czyli po prostu zniknie.

Łukaszenka ma więc trzy wyjścia, z których wszystkie trzy oznaczają jego upadek. Prędzej, albo później, mniej lub bardziej drastyczny ale upadek. Dziś wygląda na to, że spróbuje liberalizacji. Zapowiedział uwolnienie kursu walutowego:


Łukaszenka może oczywiście jednocześnie wzorować się na polskich komunistach i próbować swoim własnym upadkiem/bankructwem zarządzać. Właśnie pojawiła się tam doskonale znana w Polsce koncepcja okrągłego stołu. Ale Łukaszenka ma pecha. Aby dobrze się ustawić w wyniku bankructwa państwa potrzeba  uwłaszczenia się na państwowym majątku ( w wyniku odpowiednio szybkiej liberalizacji przepisów i wykorzystania okazji zanim ktokolwiek inny zdąży się zorientować ). W Polsce to się udało także dlatego, że w 1988 bankrutował też powoli Związek Radziecki. Dziś Rosja ma się znacznie lepiej i bardzo chce mieć białoruskie aktywa. Uwłaszczy się na nich zapewne nie Łukaszenka i znajomi, ale zupełnie ktoś inny.  A Łukaszenka może skończyć co najwyżej jako rosyjska marionetka.

8,44 mld PLN od progu

GUS podał, że polskie PKB w drugim kwartale urosło o 4,3%. To więcej od oczekiwań ( premier ostatnio wspominał, że może być poniżej 4% ), dlatego pozwoli to utrzymać się relacji dług publiczny/ PKB poniżej poziomu 55%. Sam we wcześniejszym podejściu do

PKB za ostatnie cztery kwartały wg GUS wynosi na koniec czerwca 1466,351 mld PLN. To o blisko 7 mld PLN więcej niż w moim poprzednim podejściu do tematu. Od strony PKB z pewnością jest nieco bardziej optymistycznie. Natomiast pełnych danych o poziomu długu publicznego na koniec czerwca jeszcze nie mamy, ale wiemy że w tym czasie dług  Skarbu Państwa ( bez samorządów ) urósł o 19,9 mld PLN do 752,2 mld PLN.

Zakładając optymistycznie, że w drugim kwartale samorządy nie narobiły żadnych długów, aby wyliczyć poziom dług publicznego na koniec czerwca wystarczy dodać te 19,9 mld PLN do długu publicznego na koniec kwartału pierwszego. Wychodzi  798,04 mld PLN. To daje relację dług publiczny / PKB  na poziomie 54,42%.


Aby już teraz przekroczyć 55% dług publiczny musiałby wynosić 806,49 mld PLN. Czyli samorządy musiałyby dołożyć 8,44 mld PLN. Aż tyle nigdy w drugich kwartałach nie dokładały, więc zakładam, że 55% ciągle nie ma. Albo mówiąc inaczej na koniec czerwca od 55% dzieliło nas 8,44 mld PLN.

30 sierpnia 2011


Kontrakt na S&P 500 o 17:30 miał wartość 1194,45. Teraz ma 1206,15, co oznacza wzrost o 0,98%. Kontrakty na indeksy europejskie na minimalnych minusach ( od -0,39% do -0,05%)

Dziś dość kluczowy dzień dla notowań franka szwajcarskiego, który na parze EURCHF będzie się próbował utrzymać powyżej 1,1830 oraz WIG20, którego zadaniem jest utrzymanie się powyżej 2334.

O 10 GUS poda dynamikę polskiego PKB  w drugim kwartale. Każdy odczyt poniżej 4% będzie rozczarowaniem. Oficjalna prognoza to 4,2%.

O 15:00 będą ceny domów w USA ( indeks Case Shiller, ma spaść o 4,6% ), o 16:00 indeks nastrojów konsumentów Conference Board ( ma spaść z 59,5 do 52 )

Włosi wycofali się z wymuszonej niedawno przez ECB reformy fiskalnej

Wyniki podało kilkadziesiąt spółek. Te największe : PGF znacznie gorsze od oczekiwań, Echo minimalnie gorsze od oczekiwań, PBG wyraźnie lepsze od oczekiwań, Polimex nieco lepsze od oczekiwań, GPW nieco lepsze od oczekiwań

Komunikaty ze spółek:

REDAN – obniża prognozy, w 2011 przychody mają wynieść 387,5 mln PLN, a zysk netto 10 mln PLN. Poprzednio spółka prognozowała : 415,8 mln / 14 mln PLN. Prognoza została obniżona przez gorsze wyniki w sklepach dyskontowych Textilmarket. Prognoza na 2012 ( 507,8-539,9 / 21-26 ) nie została zmieniona

HAWE – RN zgodziła się, aby były prezes Robert Kwiatkowski mógł sprzedać 2 mln akcji, które dostał w listopadzie 2010 po 1 PLN. Akcje dziś kosztują 2,67 PLN. Pierwotnie lockup na te akcje miał obowiązywać do lipca 2012.

OTMUCHÓW – UOKiK zgodził się na przejęcie PWC Odra. Otmuchów kupi akcje Odry za 10 mln PLN. Po transakcji będzie mieć ponad 51% akcji Odry.

PETROLINVEST – do obrotu wchodzi 3,55 mln akcji serii C sprzedanych po cenie emisyjnej 10 PLN.

SYGNITY – NWZA zgodziło się na 3letni program emisji obligacji o wartości do 100 mln PLN

MERCOR – przychody w lipcu spadły o 1,4% rdr

 
PULS BIZNESU

ASSECO POLAND – obecny kurs akcji jest wg prezesa odpowiedni do natychmiastowego skupu akcji. Buyback ma zostać uchwalony na NWZA 6 września. Obok buybacku spółka chce w 2012 wypłacić dywidendę wyższą niż w tym roku ( ostatnio 1,80 PLN na akcję )

BORYSZEW – po przejęciu AKT dostawy do Volkswagena będą sięgać 200 mln EUR rocznie

CITY INTERACTIVE – nie będzie dywidendy, będzie nowe studio deweloperskie w Rumunii, zdaniem analityków w 2012 możliwe 40-50 mln PLN zysku netto

LPP – 200 mln PLN zysku netto w 2011 jest realne – twierdzi wiceprezes

NEUCA – rynek leków spadnie w 2012 o 3%, ale spółka ma zarobić więcej, bo nie posiada aptek. W tym roku ma być 44 mln PLN zysku netto, spółka chce wejść na rynek leków na receptę pod własną marką.

NG2 – dynamika przychodów w 2011 będzie dwucyfrowa ( po półroczu 10% ), zysk netto może być w okolicach 146 mln PLN.

PGNIG – przygotowuje wniosek do arbitrażu w Sztokholmie w sprawie sporu z Gazpromem o nową formułę cenową w kontrakcie gazowym. W tej samej sprawie do arbitrażu z Gazpromem poszły już RWE i E.On


PARKIET

CD PROJEKT RED – od września spółka będzie wyłącznym dystrybutorem gier Activision Blizzard na Polskę, zostanie też wydawcą filmów i seriali Polsatu.

CITY INTERACTIVE – w drugim półroczu będzie tylko jedna premiera gry, ale półrocze ma być na plusie.

GRAAL – RN zgodziła się na buy back. Graal na skup akcji chce wydać 25 mln PLN, skup ma być prowadzony po cenach wyższych niż 8 PLN, ale niższych niż 20 PLN.

LENTEX – przejęty niedawno Gamrat uruchomi we wrześniu linie do produkcji rur o dużych średnicach przez co podwoi moce produkcyjne w tym asortymencie i zwiększy przychody o 12 – 18 mln PLN.

WILBO – zdaniem analityków spółka sprzedaje firmę zależną Proryb za bezcen.

HELIO – w nowym roku obrotowym spółka chce mieć 100 mln przychodów ( ostatnio 85 mln ) i ponad 8 mln PLN zysku netto ( ostatnio 2,35 mln )

RAFAMET – szukają „mniejszościowego inwestora branżowego” dla zależnego Zespołu Odlewni, który przynosi straty

Babka wróżyła na dwoje i to razy trzy.

EUR CHF - niby pięknie wyszedł ponad 1,18, ale potem zawrócił i zatrzymał się idealnie w miejscu w którym kompletnie nie wiadomo co dalej


To może być tylko powrót do przebitej linii od góry zwiastujący dalsze wzrosty, ale równie dobrze możemy w każdej chwili znów wejść pod tę linię i okaże się, że wyskok pod 1,19 był pułapką.

S&P 500 zakończył piękną sesję tuż powyżej szczytu z połowy sierpnia i jest najwyżej od 5 sierpnia. Wygląda to całkiem zachęcająco, tak jak wybicie ponad linię oporu:


Ale z drugiej strony to raptem niecałe 2 punkty ponad poprzednim szczytem. Równie prawdopodobny jest dalszy trend boczny, a w jego ramach teraz ruch w stronę 1130, czyli spadek o 6,5%.

Najbardziej przekonująco wygląda WIG20, który wybił się najwyraźniej:


Tutaj w tym momencie stosunkowo najtrudniej wyobrażać sobie powrót akurat teraz do okolic 2200. Ale niestety obroty na dzisiejszej sesji były na tyle niewielkie, że ten wyskok w górę też trzeba traktować z ostrożnością i lepiej poczekać na potwierdzenie tego ruchu na sesji z normalnymi obrotami i z czynnym rynkiem w Londynie ( dzisiaj Londyn był nieczynny )

Jutro więc sesja rozstrzygnięć. Na kilku istotnych rynkach doczekamy się wyraźnego wskazania kierunku i to aż na całe 2 i pół dnia. Do czwartku do 16:00. Wtedy w USA zostanie opubliikowany wskaźnik aktywności w przemyśle ISM i znów wszystko będzie mogło się zmienić. Takie czasy.

CHFPLN niedługo po 3,20 ?

Jeśli EUR/CHF utrzyma się do końca dnia powyżej 1,18 będe oczekiwał na całą serię opinii o tym, że zmienia się trend i że teraz już CHF będzie tanieć. To dość istotny moment dla CHF.


W razie zmiany trendu oczekiwałbym, że EURCHF wzrośnie nawet pod 1,30. To powinno nam dać zejście CHF/PLN w okolice 3,20 PLN. Ale najpierw musi wytrzymać 1,18.

29 sierpnia 2011


Sesja rozpocznie się od wzrostów. Kontrakt na S&P500 jest o 1,67% powyżej poziomu na którym był w piątek o 17:30. Kontrakty na europejskie indeksy są na dużych plusach (od 0,79% do 1,15% )

Piątkowe wystąpienie Bena Bernanke w Jackson Hole zostanie ostatecznie zinterpretowane pozytywnie, jako zapowiedź działania na najbliższym posiedzeniu 20-21 września

Rozpoczęcie sesji przez WIG20 powyżej poziomu ostatnich szczytów 2334 może zostać zinterpretowane jako sygnał kupna. Otwarcie na plusie, ale poniżej 2334 może sprowokować kontratak sprzedających i powrót w dół. Dla kontraktów na WIG20 kluczowy może być poziom 2320.

W Grecji szykuje się fuzja drugiego i trzeciego największego banku

O 15:00 dziś na komisji ds. gospodarczych i monetarnych Parlamentu Europejskiego ma przemawiać Jean Claude Trichet.

Danych w trakcie sesji nie ma dużo. O 14:30 wydarki Amerykanów, które mają wzrosnąć o 0,5% , a o 16:00 indeks umów sprzedaży domów za lipiec który ma spaść o 1,3%. O 16:00 też kolejny okręgowy wskaźnik aktywności z USA, tym razem z Dallas FED.

PKO BP jest dziś notowany pierwszy raz bez prawa do dywidendy. Kurs jest obniżony o wartość dywidendy, co będzie mieć negatywny wpływ na poziom indeksu WIG20.

Dywidendę rozdają Stomil Sanok, Mostostal Zabrze i ACE. 



Wyniki pokazały: Asseco Poland, Enea, LPP, Cinema City, JHM Development, Krakchemia, Selena, Izolacja, Neuca, Sonel, Rafamet, ED Invest

Boryszew przejął grupę motoryzacyjną AKT. Jego łączna inwestycja w tę grupę wyniesie 24 mln EUR.

Co po Jackson Hole ?


Ben Bernanke w swoim wystąpieniu w Jackson Hole ( które miało być kluczowe dla rynków ) nie zawarł żadnych konkretnych wskazówek. Skupił się na tym jak w długim terminie powinno zreformować się państwo i jego oprzyrządowanie. Swoją drogą było to od tej strony bardzo ciekawe wystąpienie. Od strony rynku istotny był tylko ten akapit :

 
FED ma range of tools i pogada o tym we wrześniu dłużej niż zwykle bo aż dwa dni, bo chce mieć fuller discussion. Interpretacja moim zdaniem może być tylko jedna. Bernanke bardzo chce coś zrobić. Gdyby nie chciał, to by nie przedłużał planowanego na jeden dzień spotkania do dwóch dni. Ale chce też uniknąć sytuacji, która była ostatnio, że decyzja będzie podjęta niejednogłośnie, przy głośnym sprzeciwie kilku członków FED. Te dwa dni to też ukłon w ich stronę, zapowiedź, że ich argumenty będą brane pod uwagę i poświęci im się odpowiednio dużo czasu. Co nie zmienia faktu, że większość w FED jest po stronie Bernanke, więc decyzja o jakiejś formie interwencji podjęta zostanie. Zdaniem człowieka z Brown Brother Harriman nie będzie to jednak decyzja o kolejnym skupie obligacji z rynku ( QE3), tylko raczej coś łagodniejszego

 
 Extending the maturities, czyli wydłużenie średniego terminu zapadalności portfela skupionych obligacji to zresztą ten instrument, którego sam oczekiwałem jeszcze przed Jackson Hole.

Posiedzenie FED będzie 20 września. Czy rynek będzie szedł przed 20 września w górę ? Moim zdaniem pod wydłużenie zapadalności nie ma co grać, bo to instrument, który nie oznacza dorzucania na rynek darmowych dolarów ( nie ma więc dla rynku wizji kolejnych spekulacji za świeżą dostawę dolarów z FED ). Jednak skoro już na rynku wszyscy będą czekać na „coś” od FED, to mogą pojawić się też równolegle oczekiwania na QE3. Na przykład pod koniec najbliższego tygodnia, po fatalnych danych o aktywności w amerykańskim przemyśle ( ISM, w czwartek o 16:00 ). Dane te na pewno będą słabe, bo wszystkie dane o aktywności z poszczególnych amerykańskich okręgów były ostatnio słabe, więc dane dla całego kraju nie powinny być lepsze. Dane wyjdą słabo i od razu pojawią się plotki / sugestie, że może jednak 20 września zobaczymy coś więcej, czyli QE3. Dzień później w piątek będą comiesięczne dane z amerykańskiego rynku pracy. Już czytałem pierwsze opinie o tym, że możemy zobaczyć że tym razem miejsc pracy ubyło, a nie przybyło ( to byłby pierwszy taki miesiąc od dłuższego czasu ). To dodatkowo wzmocniłoby oczekiwania rynku na to, że za chwile FED zrobi coś dużego.

ISM będzie dopiero w czwartek, natomiast do czwartku rynek też może radzić sobie nieźle, bo będziemy mieć koniec miesiąca. ( w tym roku S&P500 w ciągu trzech ostatnich sesji miesiąca zyskuje na wartości średnio 0,74% ). Czyli umiarkowanie złe dane ISM ( odczyt w widełkach od 40 do 48 punktów będzie w sam raz ) i ubytek miejsc pracy w raporcie w piątek powinny ( po krótkiej panice ) wprowadzić rynek w nastrój odpowiedni do grania pod QE3.

Są trzy istotne ryzyka dla tego scenariusza. Po pierwsze już 5 września, czyli w kolejny poniedziałek Obama ma zaprezentować swój nowy wielki plan gospodarczy. Jak powie coś naprawdę głupiego, to może wszystko popsuć ( oceniam, że prawdopodobieństwo tego, że powie coś naprawdę głupiego jest duże, bo prawie wszystkie jego wystąpienia na tematy gospodarcze są naprawdę głupie, a dodatkowo Obama szybko traci w sondażach, więc może być zdesperowany. A to oczywiście sprzyja gadaniu głupot. ). Oczywiście Obama może też zaskoczyć rynki bardzo na plus, to też możliwe. 
Po drugie jeśli w między czasie indeks S&P 500 wypadnie poniżej rosnącej linii pociągniętej przez ostatnie dwa dołki ( obecnie okolice 1130 ), albo co gorsze poniżej 110 pkt, to będzie raczej pozamiatane i nie pomoże ani FED, ani tym bardziej Obama. 



Wtedy będziemy spadać do 1020, gdzie mamy następne wsparcia. Ale to aż o 13% poniżej poziomu na którym jesteśmy dzisiaj. 

Po trzecie oprócz USA jest oczywiście ciągle kwestia Europy, która ciągle nie wie jak pomóc Grecji, kłóci się o to, co może być od niej zastawem, czeka na orzeczenie niemieckiego trybunału konstytucyjnego w sprawie legalności tej pomocy, a dodatkowo Hiszpania i Włochy ciągle są podtrzymywane tylko przez interwencje ECB na rynku obligacji. Do tego ciągle mamy pełzający credit crunch na europejskim rynku międzybankowym, który w każdej chwili może przerodzić się w poważną katastrofę. 
W związku z tym nawet ci, którzy postanowią pograć teraz trochę na wzrosty z pewnością ciągle będą trzymać palec na spuście i jeśli tylko okaże się, że jest coś nie tak zwrot w dół będzie natychmiastowy.

Jak dług publiczny może ominąć konstytucyjne bariery

Oto najważniejszy gospodarczo artykuł Konstytucji RP ( zwłaszcza punkt piąty ) :



Rozdział X
FINANSE PUBLICZNE
Art. 216.
  1. Środki finansowe na cele publiczne są gromadzone i wydatkowane w sposób określony w ustawie.
  2. Nabywanie, zbywanie i obciążanie nieruchomości, udziałów lub akcji oraz emisja papierów wartościowych przez Skarb Państwa, Narodowy Bank Polski lub inne państwowe osoby prawne następuje na zasadach i w trybie określonych w ustawie.
  3. Ustanowienie monopolu następuje w drodze ustawy.
  4. Zaciąganie pożyczek oraz udzielanie gwarancji i poręczeń finansowych przez państwo następuje na zasadach i w trybie określonych w ustawie.
  5. Nie wolno zaciągać pożyczek lub udzielać gwarancji i poręczeń finansowych, w następstwie których państwowy dług publiczny przekroczy 3/5 wartości rocznego produktu krajowego brutto. Sposób obliczania wartości rocznego produktu krajowego brutto oraz państwowego długu publicznego określa ustawa.

 
Naszły mnie niestety wątpliwości co do naszej konstytucyjnej bariery, która w artykule 216 p.5 zabrania podnoszenia długu publicznego ponad poziom 3/5 czyli 60% PKB. Mam wątpliwości co do wyrazu „przekroczy”. Nie można się zadłużać w taki sposób, że dług „przekroczy” 60%. „Przekroczy” to wydarzenie jednorazowe. Obawiam się, że wg tego zapisu zaciąganie pożyczek w następstwie których dług publiczny wzrośnie z 61% do 62% jest dozwolone. Bo takie zdarzenie nie będzie „przekroczeniem” 60%.

Czyli wystarczy raz złamać konstytucję jedną pożyczką, która przenosi dług publiczny przez próg 60%, a potem już bezkarnie można zadłużać się dalej.

Oczywiście nawet jednokrotne złamanie konstytucji może być ukarane przez Trybunał Stanu, więc dla ministra finansów, który zdecydowałby się na taki brawurowy ruch istaniałoby i tak spore ryzyko prawne. Wydaje mi się jednak, że można to obejść. Można tak zrobić, że z dzisiejszych 55% robimy 61%, a nigdy nie przekraczamy progu 60%. Konstytucja bowiem mówi, że progu tego nie można przekroczyć w wyniku zaciągania pożyczek, udzielania gwarancji i poręczeń. Konstytucja nic nie mówi o tym, że nie można przekroczyć progu 60% w wyniku rewizji danych historycznych.

Robimy więc to tak: podciągamy dług publiczny do 59,9%. Potem GUS robi rewizję szeregu danych za kilka lat wstecz ( to się zdarza raz na kilka lat ) i okazuje się, że dług wynosi 60,2%. I że 60% zostało przekroczone dawno temu, np. 15 miesięcy temu. Można też po dojściu do 59,9% zmienić metodologię liczenia długu z polskiej na unijną. Jest ona bardziej restrukcyjna i wg niej polski dług jest większy. Czyli w momencie podejścia do 59% zmieniamy metodologię na unijną i automatycznie z 59% robią się na przykład 62%. I wtedy można wszystko zwalić na Unię Europejską. Kolejna dziura w płocie : Konstytucja nie mówi nic o przekraczaniu progu 60% w wyniku spadku wartości złotego. Można nie wziąć żadnej nowej pożyczki, a sam wzrost kursu euro może spowodować przekroczenie progu.

Wiem oczywiście, że to dość szalone i naciągane interpretacje przepisów. Ale moim zdaniem polska klasa polityczna specjalizuje się od lat w podobnych interpretacjach, więc uważałbym na te 60%.

Dopisałbym w konstytucji, że 60% nie tylko nie można przekraczać, ale też, że dług publiczny po prostu nie może być większy niż 60% PKB. Byłbym wtedy spokojniejszy.



 

26 sierpnia 2011


Początek sesji będzie remisowy, albo lekko wzrostowy. Kontrakty na S&P 500 od wczoraj, od 17:30 poszły w dół o 0,11%. Kontrakty na indeksy europejskie są na plusach ( od 0,49% do 0,74% )

Poziomem oporu dla WIG20 będzie podobnie jak wczoraj okolica szczytów z trzech ostatnich sesji, czyli 2332 - 2335. Po wyjściu wyżej ( jeśli to nastąpi ) dość szybko powinno być osiągnięte 2400. 

Dziś o 16:00 Ben Bernanke przemawia w Jackson Hole. Spodziewam się zapowiedzi wydłużenia zapadalności portfela skupionych z Rynu obligacji ( tzw Operation Twist ) i silnego wskazania na kwestie fiskalne ( aby pobudzić gospodarkę polityka monetarna nie wystarczy, rząd musi przygotować program zachęt i robić reformy ) – o czym napisał m.in. Mohammed El-Erian z PIMCO.

O 14:30 będą dane o amerykańskim PKB za drugi kwartał ( które jeśli będą złe, to moim zdaniem będą miały wpływ na odbiór przekazu B.Bernanke przez rynek, prognoza +1,1%, w pierwszym odczycie miesiąc temu podawano 1,3% )

O 15:55 nikt pewnie nie zauważy indeksu nastrojów konsumentów Uniwersytetu Michigan, ale to też będą ciekawe dane, bo to może być kolejny sygnał coraz gorszej sytuacji w USA ( zwłaszcza jeśli dane będą inne, niż te pokazane 2 tygodnie temu w odczycie wstępnym , prognozowany jest spadek z 63,7 do 56 )

O 10:30 będą dane o PKB w Wielkie Brytanii (prognoza +0,7% ), a o 11:30 indeks instytutu KOF dla Szwajcarii ( wskaźnik wyprzedzający koniunktury gospodarczej  prognoza 1,8 )

W Europie ciągle nierozwiązany jest konflikt pomiędzy Finlandią, która chce od Grecji zastawu, a Niemcami, które twierdzą, że nikt nie może żądać od Grecji żadnych zastawów. Sytuacja jest nie rozwiązania, niezwykle groźna i rynek może sobie o niej przypomnieć w każdej chwili.

Istotnym wydarzeniem giełdowym w ciągu najbliższych kilku dni może okazać się huragan Irena, ponieważ idzie on prosto na Nowy Jork, niewykluczone, że przejdzie przez Wall Street. Możliwe są ewakuacje budynków, powodzie itp. 

Zakaz krótkiej sprzedaży na giełdach we Włoszech, w Belgii, we Francji, w Grecji i w Hiszpanii został przedłużony do końca września

PKO BP rozdaje dziś po sesji dywidendę. Każdy posiadacz akcji dostanie na każdą z nich 1,98 PLN. Wypłata nastąpi 15 września. Stopa dywidendy to 5,52%.

ZPC Otmuchów obniża o ponad połowę prognozy na 2011

Wyniki podały: Getin, Getinoble, Gant, Otmuchów, Unibep, Oponeo.pl, MW Trade, Mediatel, Centrum Klima, Energoaparatura, FAM

Premier Japonii ogłosił swoją dymisję. Nowy premier ma zostać wybrany w poniedziałek.

Zyta Gilowska : pojawiające się oczekiwania dotyczące obniżek stóp procentowych są przedwczesne.

Dług publiczny przekroczył 55% PKB ( najprawdopodobniej )


Bardzo możliwe, że dług publiczny Polski właśnie przekroczył 55% PKB. Nie wiem tego na pewno, bo nie mam ani oficjalnych danych o PKB, ani oficjalnych danych o długu publicznym, ale z tych danych które są dostępne można sobie wyliczyć, że albo już się to stało, albo może się stać w każdej chwili. Wg prawa jeśli na koniec 2011 dług publiczny będzie większy niż 55% PKB, to budżet na 2013 musi być taki, żeby zapewnić spadek relacji dług publiczny /PKB w stosunku do 2012. Bardzo możliwe, że w 2013 w Europie będzie jeszcze czuć recesję, albo mocne spowolnienie, więc budżet na 2013 będzie musiał zawierać niezwykle drastyczne cięcia wydatków i podwyżki podatków. Dodatkowo z automatu w połowie 2012 roku ponownie wzrośnie stawka VAT. Czyli będzie bolało. 

No to teraz obliczenia. Są długie i pełne liczb, ale inaczej się niestety nie da. ( wszystkie dane pochodzą z ostatniego biuletynu statystycznego GUS )

Po pierwsze dług publiczny

Wiemy na pewno, że na koniec Q1 wynosił  778,15 mld PLN ( czyli 54,03% PKB )



Wiemy też na pewno, że w Q2 dług Skarbu Państwa dalej szybko rósł z miesiąca na miesiąc. W całym Q2 urósł o 19,886 mld PLN


Dług Skarbu Państwa to nie to samo co dług publiczny. To prawie to samo, ale prawie robi różnicę. Ta różnica to dług samorządów, czyli około 50 mld PLN, które wchodzi do długu publicznego, ale nie wchodzi do długu Skarbu Państwa. Nie wiemy co działo się z długiem samorządów w Q2. Ale na podstawie danych historycznych można zauważyć, że w drugim kwartale ten dług zazwyczaj zmienia się w bardzo niewielkim zakresie ( zmiany w mld PLN )


Widać tu wyraźną sezonowość. W Q1 samorządy najczęściej mają nadwyżkę ( bo jeszcze nie zaczęły inwestycji ) i zadłużenie spada, drugi i trzeci kwartał są najczęściej blisko zera, a w czwartym zwykle deficyt przyrasta szybciej ( bo wtedy rozliczanych jest większość inwestycji samorządowych finansowanych na kredyt ). 2 lata temu wynik Q2 w samorządach był o 2,2 mld PLN gorszy niż Q1, rok temu o 5,5 mld PLN. Średnio wychodzi 3,8 mld PLN. Zakładam więc, ze tym razem w Q2 dług samorządów wzrósł o 3,8 mld PLN. Dodaję to do znanego nam z GUS wzrostu długu Skarbu Państwa i wychodzi, że dług publiczny wzrósł w Q2 o 23,686 mld PLN.


Na koniec czerwca wychodzi więc, że mamy dług publiczny na poziomie 801,836 mld PLN.


Po drugie PKB

Na koniec Q1 polskie PKB wynosiło 1440,351 mld PLN. Ile wyniosło na koniec Q2 nie wiemy. Ale wszyscy twierdzą, że tempo wzrostu PKB było mniej więcej takie same ( realnie ) co w Q1 ( wtedy było +4,4% ). Inflacja roczna w marcu wynosiła 4,3%, w czerwcu 4,2%. Inflacja konsumencka to nie jest oczywiście idealny wskaźnik przy PKB, bo PKB nie składa się tylko z konsumpcji, ale z braku innych możliwości robię generalne założenie, że PKB w Q2 wzrosło nominalnie rok do roku tak samo jak w Q1.


Bardzo możliwe, że polskie PKB po drugim kwartale to 1459,417 mld PLN.

Po trzecie, czy mamy 55% ?

Rachunek jest prosty. Przy wyliczonym wyżej PKB 55% zostałoby przekroczone przy długu na poziomie 802,679 mld PLN. Na koniec czerwca brakuje więc zaledwie 843 mln PLN. Inaczej mówiąc brakuje wzrostu długu o 0,11%. Ale 30 czerwca poziom 55% przekroczony nie jest.


Bonus z niespodzianką

Na koniec czerwca dług zagraniczny Polski ( wchodzący w skład długu publicznego ) to 205,46 mld PLN. 


Na koniec czerwca euro w NBP było po 3,9866 PLN. Dzisiaj było po 4,1592 PLN. Czyli podrożało o 4,33%.

Załóżmy, że przez ten czas nic się z poziomem długu zagranicznego nie działo, zmieniał się tylko kurs walutowy. Przy dzisiejszym kursie euro dług zagraniczny to 214,356 mld PLN, o 8,896 mld PLN więcej niż pod koniec czerwca. Dodajemy więc te 8,896 mld PLN do wcześniej wyliczonych 801,836 mld PLN. Wychodzi nam 810,732 mld PLN. To dokładnie 55,55% polskiego PKB na koniec Q2.



Oczywiście mamy już połowę trzeciego kwartału i PKB ciągle rośnie. Ale czy wystarczająco szybko ? 

Aby ciągle być poniżej 55% przy długu 810,7 mld PLN PKB powinno wynosić 1474,06 mld PLN, czyli od początku lipca powinno urosnąć już o 14,6 mld PLN. Rok temu w całym Q3 PKB urosło o 16,7 mld PLN. I to był wtedy wzrost o 4,2% rdr. W tym roku nie wierzę w takie tempo wzrostu w Q3. Czyli o 14,6 mld PLN to PKB wzrośnie może do końca września. Teraz jest niżej. Czyli z relacją dług publiczny / PKB teraz jesteśmy powyżej 55%.

W 2012 wyższy VAT, w 2013 wyższe inne podatki. Miłego dnia.